Zgrabnie ujęta animacja, nowe projekty, stare serie, ciekawe techniki.
piątek, 14 października 2011
I'ma hex girl!

h

Scooby-Doo, jedna z najpopularniejszych kreskówek na świecie liczy sobie aż 5 telewizyjnych seriali, 2 filmy aktorskie i szereg pełnometrażowych animacji wydanych wprost na DVD. Właśnie w jednej z takich produkcji widz ma okazję poznać "The Hex Girls", 3-osobowy zespół dziewczęcy, który potem parokrotnie pojawia się jeszcze w bogatym uniwersum Scobby'iego. Jako miłośniczka animowanych koncertów nie mogłam odmówić sobie przyjemności zebrania ich występów, a następnie porównania znalezisk. W Polskiej wersji nazwa zespołu brzmi "Eko-Wiedźmy", ze względu na proekologiczne przesłania niektórych piosenek. 

"The Hex Girls" debiutują w filmie "Scobby-Doo i Duch Czarownicy", gdzie znajome "wścibskie dzieciaki" badają sprawę wiedźmy z Oakhaven. Trzy młode piosenkarki są z początku podejrzewane o bycie prawdziwymi wiedźmami i knucie niecnych spisków, ale okazuje się że ich pasją jest jednak muzyka, a nie czarna magia i małomiasteczkowa zbrodnia. W filmie znajdują się aż dwie koncertowe sceny, bardzo porządnie zaplanowane i zaanimowane:



Muzyka przypomina utwory zespołu "Girls School", w nieco lżejszym i prostszym wydaniu. Nie wiadomo co prawda dlaczego jedna z dziewczyn gra na keyboardzie, którego w ogóle nie słychać, ale ogólnie efekt jest bardzo przyjemny dla ucha i oka. Na szczególną uwagę zasługuje bardzo porządny lip-sync i urozmaicone, seksowne gesty głównej wokalistki, Thorn. Urokliwe są również pasujące do ubioru kolorowe światła na strojach i włosach dziewczyn. 

Kolejny raz "The Hex Girls" pojawiają się już w nowej, ale nawiązującej do oryginału odsłonie. Bardzo zmienia się jednak muzyka, która by nadążyć za czasami (wczesne lata zerowe) upodobniona zostaje do utworów zespołów takich jak "Simple Plan" i "Blink 182":



Jakość klipu z serialu nie ma szans dorównywać filmowemu oryginałowi choćby ze względu na budżet, także porównywanie nowych, pop-punk-californio-rockowych "Hex Girls" z poprzedniczkami zanurzonymi w latach 90' nie ma większego sensu. Trzeba jednak przyznać, że zmiana muzycznej stylistyki wyraźnie podkreśla popularność takich zespołów jak wspomniany "Simple Plan" - który zresztą miał swoje małe cameo w jednym z odcinków serialu (żeby było śmieszniej miał je również KISS). Ponownie obecny keyboard nie ma dużego zastosowania, ale rudowłosa muzykantka najpewniej nie zgodziła przerzucić się na gitarę. 

Ostatnią, tegoroczną odsłonę "Hex Girls" zobaczyć można w "Scooby-Doo! Mystery Incorporated" ("Scooby-Doo i Brygada Detektywów"). Tym razem zespół w niczym nie przypomina swojego żywiołowego i nieokiełznanego oryginału. Nowa wersja dziewczyn jest nieco smutna i zamyślona, stylizowana na lżejsze "Evanescence" z melodyjno-gotycką nutą:

Vezi mai multe peTeava.ro

Projekty postaci zostały całkowicie zmienione, choć należy zaznaczyć, że w powyższym klipie rudowłosą pięknością jest znana Daphne, a nie Thorn. We wszystkich odsłonach głosy "The Hex Girls" są identyczne, z głównym wokalem Jennifer Hale. Daphne od 2001 roku gra Grey DeLisle. W najnowszej wersji zastosowanie znajduje w końcu keybord, na którym gra jest zresztą chyba najbardziej dopasowana. Reszta ruchów wydaje się momentami nieco za szybka jak na tak powolną piosenkę, ale jakościowo to skok wyżej od poprzedniej wersji serialowej. Osobiście wrażenie robi na mnie strój Daphne z króciutką spódniczką i odsłoniętym brzuchem, a także jej fryzura i gesty. Moja wiedza na temat "Scooby-Doo" jest znikoma, toteż zupełnie nie spodziewałam się tej postaci w takiej scenie. Co ciekawe "Scooby-Doo! Mystery Incorporated" jest pierwszym serialem z uniwersum, który większy nacisk kładzie na wątki miłosne i wprowadza zagadkę przewijającą się przez wszystkie odcinki (na razie jest ich 26). Czas zacząć go oglądać. Będę liczyć na ponowne pojawienie się "The Hex Girls"!

niedziela, 08 marca 2009
Seksapil w ołówku

Z okazji dnia kobiet dzisiejszy wpis dedykowany jest ośmiu stylom rysunku i dziewięciu pociągającym bohaterkom. Oto ranking najseksowniejszych animowanych kobiet, prowokujących i zdecydowanych, których momentami jedynym zadaniem jest eksponowanie swoich kształtów ku uciesze meskiej części publiczności. Są symoblami seksu, seks-bombami, uwodzą, wdzięcznie się poruszają i śpiewają, a jednocześnie walczą, strzelają i manipulują. Każdy znajdzie coś dla siebie...

 

Miejsce 8. Betty Boop

      betty

Na miejscu 8, w ramach hołdu dla pierwszej kokietki uplasowała się Betty Boop, którą obecnie można podziwiać na torebkach i koszulkach dla młodzieży. Pierwowzorem Betty była Halen Kane - piosenkarka lat 20 minionego wieku, zaś twórcą Grim Natwick, animator pracujacy przy wielu słaynnych disney'owskich produkcjach. Urocza bohaterka miała wiele przygód, zawsze jednak wychodziła z nich cało, i to z dużą ilością wdzięku. Była bardzo kobieca, w odróżnieniu od innych animowanych heroin lat 30 (przykładem może być Myszka Miki, która nie miała nawet zarysowanego biustu). Prócz tego pięknie śpiewała, nosiła krótkie, obcisłe sukienki, malowała się i często gubiła poszczególne części ubioru, takie jak podwiązki czy pończochy. W historiach z jej udziałem pełno było podtekstów seksualnych, co sprawiało, że również dorosła publiczność chętnie siadała przed telewizorami aby ja obejrzeć.

 

Miejsce 7. Megara (Hercules, 1997)

 meg                                                   

Jako jedyna z bohaterek filmów Disney'a wie, że jest piekna i wykorzystuje to do różnych celów. W przeciwieństwie do reszty uroczych i słodkich heroin wytwórni ma bardziej dorosły i poważny wygląd, jej kształty są zaostrzone, co wcale nie obdiera jej kobiecości. Jest nieco arogancka i chłodna, ale stała się taka za sprawą mężczyny, który ją zdradził i porzucił po tym jak oddała swoją wolność Hadesowi aby go ratować. Zna facetów na wylot, wie o czym myślą i czego chcą, dlatego może łatwo nimi manipulować. Oczywiście, jej nastawienie zmienia się kiedy spotyka głównego bohatera...





Miejscie 6. Michiko Malandro ('Michiko to Hatchin' 2008-?)


  michiko m2

Pochodząca z Ameryki Południowej dzika, nieokiełznana i agresywna Michiko nie zawaha się przed niczym aby odnaleźć meżczyznę którego kiedyś kochała. Podróżuje razem z córką byłego ukochanego ścigana przez policję i błędy czasów młodości. Pali, upija się, klnie, krzyczy i strzela - jest typem kobiety, do której nie każdy facet miałby odwagę podejść. Mimo to skupia na sobie uwagę męskich oczu, głównie dzięki strojom, które więcej odsłaniają niż zasłaniają. Co więcej, Michiko może się pochwalić naprawdę ciekawą garderobą (posiada nawet różową dziewczęcą sukienkę), co pozwala na zobaczenie jej z wielu stron (okazjonalnie zmienia również fryzurę). Ląduje na pozycji 6 ze względu na  nieokrzesanie.
 
 
 
 
Miejsce 5. Dziewczyny od Tex'a Avery
 
tex
 
Czerwony Kapturek i Kopciuszek zadziwią każdego w interpretacji legendarnego Tex'a Avery (twórcy Królika Bugs'a i Kaczora Daffiego). Jego wersje znanych bohaterek są pociągające, kokieteryjne i zdecydowane. Wilk ma zupełnie inne zamiary co do Czerwonego Kapturka, a Kopciuszek sam domaga się karocy i sukienki. Ponad to obie bohaterki tańczą (w obcisłych strojach), śpiewają i uśmiechają sie zalotnie, ku uciesze publiczności miejskiego klubu. Szkoda tylko, że ich role są mniej znaczące od roli wilka czy babci.
 
 
 
 
Miejsce 4. Yoko Littner ('Tengen Toppa Gurren Lagann', 2007)
 
 yoko
 
Choć Yoko jest ważną postacią w serii nie da się ukryć, że jednym z jej głównych zadań jest umilanie męskiemu widzowi seansu. Biust ciasno opięty w bikini (z ognistym motywem) niewątpliwie przykuwa uwagę, zwłaszcza  gdy jest tak często eksponowany. Jedną z metod jaką stosują autorzy aby pokazywać postać w seksownych pozycjach są krótkie etiudy z udziałem świnki Boota, która wskakuje pomiędzy piersi bohaterki. Prócz tego rudowłosa panna musi dużo biegać, skakać i walczyć, a dodatkowo nosić przy sobie wielką, destrukcyją bazookę. Jeśli zaś komuś nie odpowiada taki bojowy wizerunek, przez część serii może oglądać zupełnie inną Yoko - nauczycielkę. Jako wychowawczyni młodzieży, heroina ma rozpuszczone włosy, nosi długą (choć obcisłą) spódnicę i zachowuje się zupełnie spokojnie.
 
 
 
 
Miejsce 3. Jessica Rabbit ('Kto wrobił królika Rogera'- 1988)
 
jessica
Jessica Rabbit uznawana jest za seks-symbol kina animowanego i trudno się z tym nie zgodzić. Pełne usta, długie nogi i zaokrąglone kształty opięte w skąpą czerwoną sukenkę przykuwają spojrzenia mężczyzn, zwłaszcza w klubie, gdzie bohaterka śpiewa. Większość dialogów z jej udziałem ma podwójne znaczenie, a ona sama porusza się i gestykuluje w prowokujacy sposób. Jest żoną tytułowego Rogera (!), gdyż, jak twierdzi, królik potrafi ja rozśmieszyć. Jej pierwowzorem była Veronica Lake, od której auorzy zaczerpnęli charakterystyczną fryzurę. Zapewne w wielu rankingach seksownych postaci zajmuje pierwsze miejsce, ale u mnie ląduje na (wciąż zaszczytnej) 3 pozycji. Powodem jest jej niewiarygodnie szczupła talia i szerokie ramiona, które sprawiają, że bohaterka wygląda jakby miała się za chwilę złamać. Prócz tego zasłonięte oko kojarzy mi się z 'Dwoma Twarzami' z Batmana...
 
 
 
 
Miejsce 2. Harley Quinn i Trujący Blusz ('Batman:The Animated Series' i 'The New Batman Adventures' 1992-1997)
 
hi
 
Na drugim miejscu - przyjaciółki na zabój, przestepczynie miasta Gotham. Harley, była pani doktor, bez nadziei zakochana w Jokerze, robi dla niego wszystko, nawet jeśli w zamian dostaje tylko obietnice bez pokrycia i siniaki na twarzy. Jest urocza i wesoła (na swój psychopatyczny sposób), a ponad to bardzo zwinna i niebezpieczna. Nosi charakterystyczny, trój-kolorowy kostium i używa kobiecych wdzięków aby uwieść swojego 'szefa' (z marnymi skutkami). Trujacy Blusz nie poświęca się dla nikogo, jej jedynymi towarzyszami są rośliny (i ewentualnie Harley). Manipuluje mężczyznami za pomocą zatrutych pocałunków i własnej urody, co czyni ją bardzo silną, ale równocześnie pociągającą, przeciwniczką. Więcej na temat obu pań można się dowiedzieć z oficjalnych dokumentów na temat wrogów Batmana:
 
 
 
 
 
 
Miejsce 1. Holli Would ('Cool World' 1992)
 
hollih2                                                  
I wreszcie, na pierwszym miejscu, Holli Would - napalona blondynka z mało znanego filmu 'Cool World', który łączy animację z live action. Właściwie cała jego fabuła również polega na takim łączeniu, gdyż celem głównej bohaterki jest uprawiać seks z 'prawdziwym' człowiekiem. Jeśli jej sie to uda sama przeniesie się do 'naszego' świata, gdzie zagra ją Kim Basinger, zupełnie nie pasująca do animowanego originału. Motywacja działań Holli po części wyjaśnia jej pierwsze miejsce w rankingu, ale istnieje też parę innych czynników. Pierwszym z nich jest sekwencja tańca (ponownie w nocnym klubie), a drugim obcisłe stroje oraz samo nastawienie - Holli prowokuje każdym swoim gestem i krokiem. Jakby się tak dobrze zastanowić to 'Cool World' mógłby być filmem erotycznym (moze wtedy by się sprzedał), ale twórcy (reżyser: Ralph Bakshi) nie byli na tyle odważni aby doprowadzić pewne sceny do końca. Nie zmienia to jednak faktu, że fabuła kręci się wokół seksu, co przy zestawieniu animowanych postaci i realnych ludzi wypada średnio. To Panna Would jest  postacią, która trzyma widza przy ekranie, stąd też jej zaszczytna 1 pozycja. W końcu jako jedyna dziewczyna w historii animacjii usłyszała rozkaz brzmiący: 'Trzymaj te uda zaciśnięte' ('keep these legs crossed'). Oto fragemt filmu (między innymi z wspomnianą sekwencją taneczną i dialogiem):
 
środa, 18 lutego 2009
Młoda Kanada

Kiedy mowa o animacji z Ameryki Północnej zazwyczaj temat ogranicza się jedynie do Stanów Zjednoczonych. Jest to zrozumiałe - USA to ojczyzna wielu znanych produkcji- ale nie do końca uczciwe. Dziś pragnę zaprezentować dzieła młodych, 'początkujących' animatorów kanadyjskich, uczniów i absolwentów dwóch szkół: Sheridan College Institute of Technology and Advanced Learning oraz Vancouver Film School.

Niewiele mogę powiedzieć o samych instytucjach- zainteresowani wszystkiego dowiedzą się na ich oficjalnych stronach. Jedyne co rzuciło mi się w oczy to w jak sprawny sposób Vancouver Film School (VFS) reklamuje się w internecie. Posiada własny kanał na YouTube, videopodcast na iTunes i profesjonalną witrynę z klipami promocyjnym. Sheridan mniej udziela się w wirtualnym świecie, ale można mu to wybaczyć- w przeciwieństwie do VFS nie jest nastawiony jedynie na rozrywkę i media.

Po obejrzeniu wielu animowanych shortów obu szkół wybrałam parę, według mnie najciekawszych (bądź najśmieszniejszych). Miłego oglądania.

 

Sheridan:

Inne spojrzenie na jednorożce i słodkie księżniczki:

 

 

Nowe spojrzenie na katastrofę tunguską:

 

Prawdziwa perełka (choć jeszcze nieukończona), świetna mimika postaci i świeże spojrzenie na popularne 'magical girl':
 
 
 
 
Vancouver:
 
W pełni profesjonalny short 3D:
 
 
 
Ciekawy film o tym jak może się skończyć banalne zacięcie papierem:
 
 
 

Bardzo kreatywny short, zabawa grawitacją i okiem:

 
 
 
I, na koniec, mój osobisty faworyt z grupy VFS'u, prosty pomysł z trafną puentą:
   
poniedziałek, 26 maja 2008
Strachy na lachy...

W ciągu ostatnich paru lat w świecie popularnej animacji dla młodszych zaczęto sięgać po zupełnie nowy temat- śmierć, potwory i upiory- w odsłonie rodem z halloween lub codziennego emo-party. Podany dzieciom (i młodzieży) w wieku od 8 do 15 lat, stwarza on dużo ograniczeń- co często ciągnie fabułę w dół. Ta nadrabiana jest designem, wystlizowaniem. Oto przykład- 'Ruby Gloom'- serial, który obejrzeć można na polskim 'ZigZapie':

 

Pierwsze co nasuwa mi się na myśl kiedy oglądam 'Ruby Gloom' to idea emo-dobranocki, którą emo-dzieci w swoich emo-tenisówkach z czaszkami i różowymi sznurówkami będą oglądać przed położeniem się spać. Kolejne skojarzenia są bardziej przyziemne, dotyczą bowiem produkcji, które powstały przed 'Ruby'- serial wygląda jak połączenie sławnego 'The Nightmare before Christmas' oraz 'GeGeGe no kitaro' (manga komediowa o potworach i upiorach japońskich- niezorientowanych zapraszam tutaj ). Fabuła to, oczywiście, przygody rudowłosej bohaterki i jej przyjaciół (uwaga na imiona- Czaszka, Makabra, Irys oraz dwugłowy Franio i Lesio!!), którzy razem mieszkają w jakże mrocznym mieście Gloomsville. Choć całość przedstawia się dość absurdalnie, 'Ruby Gloom' posiada, tak zwany, klimacik (nie klimat ale właśnie klimacik), który przyciąga przed telewizor sporą grupę dziewczynek, najpewniej noszących koszulki w serduszka i czaszki.

'Ruby Gloom' była zachodnią (Kanada) propozycją przedstawienia śmierci, potworów i upiorów w wystilizowanej wersji light, przeniosę się więc na wschód, do Japonii, gdzie, parę tygodni temu, wystartowało nowe anime 'Soul Eater':

Czaszek również tu pełno ale klimat (już nie klimacik) jest zupełnie inny. Mimo to, przedstawione anime podobne jest do 'Ruby' w kwestii wystylizowania. Świat 'Soul Eater'a' przypomina miasteczko w okresie parady dziwadeł i potworów. Równiez imiona bohaterów, podobnie jak w kanadyjskiej produkcji, wywołują uśmiech: 'Death the Kid', 'Black Star' i 'Dr. Stein' to 3 najzabawniejsze. Na tym jednak podobieństwa się kończą, gdyż 'Soul Eater' przeznaczony jest dla starszej grupy wiekowej, jego atutem sa ciekawe walki, rozbudowany świat i zwariowani bohaterowie (naprawdę ZWARIOWANI- nie tak jak Makabra i dwugłowy Franio-Lesio). Jest to zupełnie inna animacja, po którą 12-latka w koszulce z różową czaszką na pewno szybko nie sięgnie (za to ja sięgnęłam i nie narzekam- do znalezienia na 'veoh' z angielskimi napisami).
Wzmożone zainteresowanie tematem śmierci i upiorów widać również w produkcjach dla starszych- seriale typu 'Death Note' (godne polecenia każdemu) czy 'Bleach' (tylko tym, którzy uodpornieni są na dłużyzny i kiepskie dialogii) są idealnym tego przykładem. Chyba jedyny morał jaki można z tego wyciągnąć to że nie ma się czego bać...


piątek, 02 maja 2008
Był już facet w zbroi... czas na nastolatka?

Iron man

W 2009 roku Ameryka ujrzy zupełnie nowego, i na co wskazują przesłanki, młodszego Iron Man'a (Iron Boy'a?). Pierwsza seria zupełnie nowego serialu z nastolatkiem w zbroi ma mieć 26 odcinków (co staje się już chyba standardową liczbą), a wyemituje ją Nickelodeon Nicktoons. 'Nickelodeon' to kanał dla młodzieży, który od dawna stara się prześcignąc 'Disney Channel' (High School Musical nie da się jednak pokonać), zaś 'Nicktoons' to jego dodatkowa wersja gdzie obejrzeć można tylko seriale animowane, bez produkcji live-action.

To jednak nie wszystko czym fani Marvela zostaną uraczeni w roku 2009. Prócz nowej wersji Iron Mana zapowiadana jest również nowa wersja X-men (chyba 4 z kolei...): "Wolverine and the X-Men". Jak wskazuje tytuł to "Rosomak" będzie główną gwiazdą serialu. Dochodzimy do momentu w którym wszystkie produkcje związane z X-men zoztają opatrzone nalepką 'Wolverine' (co powiecie na: 'Wolverine i spółka'?). Przykładem może być film planowany na 2009 rok: "X-Men Origins: Wolverine Origins". W roli głównej oczywiście Hugh Jackman (Po Robert Downey Jr. drugi najlepiej trafiony superbohater).

Oto nowy design X-men'ów:

nowi x-meni

Trudno mówić o jakichkolwiek odczuciach na temat owych produkcji gdyż jedyne do czego mamy dostęp to to dwa plakaty promocyjne, ale musze przyznać, że nie trafia do mnie zaprzentowany powyżej design x-men'ów. Ostatnio jak największe ugładzenie, uproszczenie postaci jest w modzie. Trend ten widać również w nowej wersji Spider-man'a:

 

 

Tutaj design postaci został maksymalnie uproszczony, bohaterzy wyglądają jak z kreskówek dla najmłodszych. Komuś może się to podobać, ktoś inny uzna, że to hańba. Z której strony by na to nie patrzeć, animacja sie zmienia, ulega trendom. Łatwo zauważyć jak różne są kreskówki z postaciami Marvela z lat 90' od tych, które ogladać możemy teraz. A jakie zmiany przyniosą następne lata? Zobaczymy...