Zgrabnie ujęta animacja, nowe projekty, stare serie, ciekawe techniki.
sobota, 08 września 2012
Czym jest i jak wygląda animatik?

Animatik to etap w produkcji filmu animowanego pomiędzy scenorysem (storyboardem) i animacją właściwą. Jego zadaniem jest rozplanowanie akcji w czasie. Rysunki ze scenorysu zostają prosto zanimowane i razem z dźwiękiem (roboczym lub nie) dają surowy obraz końcowej sceny. Dzięki temu wiadomo, czy trwa ona tyle, ile powinna i co trzeba w niej poprawić. Jest to niezbędny proces, bez którego animatorzy pracowaliby "na ślepo". Animatiki produkowane są także do badań w reklamie oraz do filmów aktorskich w przypadku rozplanowywania skomplikowanych scen. To "wersja próbna" końcowego produktu. Ma pokazać, co może nie wyjść bez wydawania dużej ilości pieniędzy - zatrudniania aktorów czy czasochłonnego animowania postaci. 

Animatiki mogą być mniej lub bardziej dokładne. Oto przykład świetnego animatika:

Czołówka "Gravity Falls" - Animatik:



Wersja właściwa:

sobota, 25 sierpnia 2012
Ben Ten: Omniverse

Dawno, dawno temu pisałam o nowej odsłonie serialu "Ben:10" - "Ben:10 Alien Force". "Alien Force" dorobiło się 46 odcinków i dało początek "Ben 10: Ultimate Alien". Przygody piętnasto, a następnie szesnastoletniego Bena przykuły widzów do telewizorów na parę lat. Twórcy starali się wprowadzić poważniejsze fabuły i wątki romantyczne, ale w ostateczym rozrachunku animacja stała się zbyt mroczna, a przy tym mało dynamiczna. Odpowiedzią na te problemy jest zupełnie nowe wydanie spod znaku "Ben 10" - "Ben 10: Omniverse":



Omniverse ma być powiewem świeżości w uniwersum "Ben 10". Ciekawym elementem będą przeskoki pomiędzy dziesięcioletnim a szesnastoletnim Benem - widzowie będą mogli oglądać przygody obydwu. Ograniczona zostanie rola kuzynki bohatera, Gwen, oraz jej chłopaka Kevina. Benowi pomagał będzie nowy "hydraulik" - Rook. Póki co na horyzoncie brak szczególnej postaci kobiecej.

Zapowiedzi wyglądają bardzo dynamicznie ale wielu osobom nie podoba się nowy dizajn postaci. Fani przywiązani do poprzednich serii narzekają na brak źrenic w oczach bohaterów, ostrzejsze linie i jaskrawe kolory. Za nowy wygląd graficzny odpowiedzialny jest Derrick J. Wyatt, który pracował przy "Scooby-Doo! Mystery Inc.". Osobiście przedstawiony styl uważam za udany, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że Omniverse ma się odróżniać od "Ultimate Alien". Problemy z dizajnem są często tylko kwestią przyzwyczajenia. 

Pytanie brzmi, co przyniesie "Omniverse". To nowa furtka dla młodszych fanów uniwersum...

Polska premiera już 26 września!

A oto długi preview z Cartoon Network:



czwartek, 06 października 2011
What Time is it? Adventure Time!

adventure

Cartoon Network, pomimo podjęcia paru niezwykle pechowych decyzji w ostatnich latach (np. pozbycie się serialu "Sym-Bionic Titan"), wciąż potrafi serwować widzom prawdziwe kreskówkowe perełki, takie jak "Adventure Time", w Polsce znane pod nieco mniej chwytliwym tytułem "Pora na Przygodę". Jest to serial na tyle niepozorny i nietypowy, że łatwo wyróżnia się spośród komediowej (też zresztą świetnej) konkurencji, jaką są np "Flapjack", "Chowder" czy nadchodzące do Polski "Regular Show". Oryginalność serii nie przejawia się jednak w poziomie czy rodzaju dowcipu - tu "Pora na Przygodę" stoi na równi ze swoimi rywalami, przewyższając ich jedynie w chwilach największego geniuszu. Jej nietypowość polega raczej na czynnikach, których zazwyczaj brak niezobowiązującym komediom - głębi, subtelności i rozwijaniu relacji pomiędzy postaciami.

Otóż "Pora na Przygodę", w przeciwieństwie do wielu innych komediowych seriali dla dzieci i młodzieży, bardzo szczerze, a zarazem urokliwie i subtelnie pokazuje uczucia. Co więcej, opiera na nich swoją fabułę, pozwalając głównemu bohaterowi, chłopcu o imieniu Finn, starać się o serce swojej wybranki, Królewny Balonowej, która jest aż o 5 lat starsza od niego (stuknęła jej "osiemnastka"). To bardzo czarująca relacja, gdzie dziewczyna nie jest tylko celem lub przedmiotem uwielbienia, ale ważną postacią, z prawdziwymi uczuciami i zainteresowaniami. Królewna Balonowa nie jest zresztą jedyną interesującą bohaterką serialu. Równie (jak nie bardziej) intrygującą postacią jest Marcelina, królowa Wampirów. Ma długie, czarne włosy, ubiera się w modne, nieco gotyckie lub "rokowe" stroje i gra na basie. Obie panie zmieniają ubrania i fryzury, co jest rzeczą zupełnie niespotykaną w tego typu animacjach.



Męska obsada serialu nie przebiera się zbyt często, ale braki w garderobie nadrabia absurdalnymi żartami i bezpośredniością. Na szczególną uwagę zasługuje Lodowy Król (The Ice King), który strasznie chce się ożenić, ale przez pokręconą psychikę uważa, że jedyną ku temu drogą jest porywanie księżniczek wbrew ich woli. To prawdziwy socjopata, którego rola w serialu nie jest, o dziwo, jedynie komediowa. Lodowy Król jest dziwny, nieco odrzucający i trochę zły, ale także, a może przede wszystkim - samotny i nieszczęśliwy. Nawet on może wzbudzić u widza chwile krótkiego wzruszenia. Twórca serialu, Pendleton Ward zdaje się po prostu rozumieć ludzi i ich emocje. Dlatego jego postacie pozostają autentyczne. Nie są przerysowane dla komediowego efektu, a jedynie nieco podkolorowane. 

Kolejnym plusem "Adventure Time" jest niezwykle przyjemna, barwna grafika oraz ukryte "smaczki". Jeśli widz przyjrzy się uważnie lokalizacjom serii zrozumie np. że magiczny świat "Krainy Ooo", w którym żyją główni bohaterowie, nie jest jedynie miejscem wyjętym z opowieści fantasy. Opuszczone budynki i ruiny miast w oceanie zdradzają, że "Kraina Ooo" to w rzeczywistości Ameryka, ale wiele, wiele lat po niesprecyzowanej apokalipsie (najpewniej wojnie atomowej). Warto również zwrócić uwagę na muzykę. Postaciom zdarza się śpiewać i wychodzi im to całkiem nieźle. Prym wiedzie tu Marcelina, której głosu użycza Olivia Olson (w angielskiej wersji). Polska odsłona serialu zadowoli młodszych fanów animacji, ale nie da się ukryć, że oryginał ma więcej do zaoferowania. Jest bardziej nowoczesny, kolokwialny, a przez to śmieszniejszy. 

fionna

Ostatnio "Adventure Time" znalazło się poniekąd na internetowym celowniku. Wszystko to za sprawą najnowszego odcinka "What Was Missing", który rzekomo pokazuje zalążek lesbijskiej miłości (najpewniej jednostronnej). Dla niektórych to pożądany krok "na przód", dla innych sytuacja "nie do pomyślenia". Osobiście uważam sprawę za nieco rozdmuchaną, ale wiem jedno. Jeśli jakakolwiek "kreskówka" ma w dobrym stylu i z podniesionym czołem poruszyć takie tematy, to tylko "Adventure Time".



czwartek, 24 kwietnia 2008
Dobre czy nie, ważne że nowe...

 

...a nawet nowiusieńkie. Czy trafiacie kiedyś na kreskówkę w tv, o której myślicie: "Jaka chała! Sam bym coś takiego umiał/a wymyślić", a kilka tygodni później w galerii handlowej w sklepie z zabawkami widzicie milion gadżetów związanych z tą właśnie kreskówką i jedyne co wam przychodzi do głowy to parę brzydkich słów oraz pytań: "Jak to? Dlaczego?". Odpowiedzi są bardzo proste i wymagają jedynie chwili zastanowienia. Spójrzmy więc na jedną z NAJPOPULARNIEJSZYCH kreskówek ostatnich lat emitowanej na Cartoon Network, czyli- BEN 10.

logo ben 10

Wierzcie lub nie, ale mimo swojej, natarczywej wręcz, prostoty (zarówno w fabule, designie postaci i rysunku) opowieść o 10-latku, który może zmienić się w 10 kosmitów i walczyć ze złem zarabia dla swoich twórców (grupa 5 facetów o kryptonimie się 'Man Of Action') kupę kasy i zdaje się że będzie to robił jeszcze przez długi czas. "Ben 10" to już nie tylko serial. To dwa seriale, film pełnometrażowy, film fabularny(!!), gra wideo i, oczywiście, mnóstwo zabawek.

Jak to się stało? To proste- i tyle. Prostota wygrywa tutaj na każdym kroku, przebija inne produkcje ostatnich lat. Jeden genialny pomysł- zegarek, w którym znajduje się DNA różnych kosmitów, sympatyczny 10- letni bohater (od razu załatwiona zostaje grupa docelowa), dodatkowo kuzynka, również 10- latka (i już serialu nie oglądają tylko chłopcy) a na koniec kupa uzbrojonych i dziwnie wyglądających złych kosmitów. Done.

Nigdy nie pisałabym o "Ben 10" gdyby nie fakt, że w zeszły piątek, tj. 18 kwietnia, Cartoon Network wyemitowało to:

 

Tak! Zupełnie nowy Ben! Bohater ma już 15(!!) lat, wygląda jak odpicowany Johny Quest i ponownie rusza do boju! Do pomocy ma swoją niegdyś wredną, teraz piękną, kuzynkę- Gwen oraz Kevina, którego w "zwykłej" serii wrzucił do otchłani bez powrotu, wyjścia i nadziei na przeżycie (najwidoczniej była przereklamowana). Dziadek Bena zaginął i cała trójka musi go odnaleźć...a przy okazji uratować świat.

 

 

Animacja w "Ben 10: Alien Force" znacznie przewyższa poziomem pierwszy serial. Porzucono pomysł wyraźnych tekstur w tle, postacie mają nowy design (wszyscy są starsi), zmieniono sekwencje przemieniania się bohatera w kosmitę (wygląda to znacznie lepiej) i ulepszono wszelkie animacje z udziałem dymu, eksplozji i tym podobnych. Zawodzi natomiast mimika twarzy- jest bardzo sztywna- najprawdopodobniej nie będziemy jej jednak oglądać zbyt wiele gdyż to nowi kosmici, walki i jeszcze raz kosmici będą grać główną role w każdym odcinku.
Na YouTubie znaleźć już można pierwsze dwa odcinki- oczywiście po angielsku. Serial, jak się zapewne wszyscy domyślają jest nieco poważniejszy i mroczniejszy niż "Ben 10" którego znamy z Polskiego CN. Czy taki styl się utrzyma czy nie i czy wyjdzie to serii na dobre- tego nie wiadomo. Jednak jeśli "Ben 10" chce być kolejną kultową kreskówką - taką jak Batman czy Spiderman (a ku temu powoli zmierza) to musi kiedyś dorosnąć. Mam tylko nadzieje, że nie za szybko...
Oficjalna strona serialu: http://www.cartoonnetwork.com/tv_shows/ben10af/index.html