Zgrabnie ujęta animacja, nowe projekty, stare serie, ciekawe techniki.
wtorek, 16 marca 2010
Code Geass

code

“Kup to! Teraz, zaraz, natychmiast! Pędź do sklepu, wejdź na stronę Anime Virtual, ukradnij pieniądze babci, zrób, co tylko możesz, ale po prostu KUP TO! – tak chciałabym zacząć ten artykuł i następnie go zakończyć, ale dobrze wiem, że nikt nie zastosowałby się do mojej instrukcji bez argumentów, dlaczego właściwie powinien wydać 80 zł na sam pierwszy DVD box nieznanego anime.

Recenzja arcypopularnego anime "Code Geass - Lelouch of the Rebellion" - na Motywie.

 

00:01, zuziako , Anime
Link Komentarze (1) »
środa, 27 maja 2009
Mainichi Kaasan

Wczoraj świętowaliśmy Dzień Matki i z tej okazji chciałabym podzielić się nowym anime emitowanym aktualnie w Japonii o tytule 'Mainichi Kaasan', czyli 'Codzienna Mama', lub 'Życie Mamy' (po angielsku 'Mom's Life').

kaasan

Ładny, zadbany dom na przedmieściach, dwoje dzieci, mąż, pies i... rysowanie mang - oto rzeczy, które składają się na codzienne życie Rieko Komohary, pracującej matki. Bohaterka zmaga się ze zwykłymi problemami, takimi jak uzupełnienie dzienninczka dziecka do przedszkola, gotowanie  i ukończnie projektów przed terminem. Czasu mało, a roboty bardzo dużo... Innymi słowy, samo życie. Wydawałoby się, że widz łatwo się znudzi, jadnak 'Mainichi Kaasan' posiada parę czynnników, które sprawiają, że czeka on na kolejny odcinek.

Jednym z nich jest sama rodzina Komohara, bo choć aspiruje ona do bycia 'typową japońską rodziną', istnieje kilka różnić, które jej na to nie pozwalają. Po pierwsze, pracujaca mama - w Japonii zazwyczaj jeśli kobieta chce robić karierę  rezygnuje z zakładania rodziny i vice versa (są oczywiście wyjątki, ale jeśli mówimy o pracy na wyższych szczeblach to nie ma innej możliwości). Choć zawód głównej bohaterki pozwala na przesiadywanie w domu (rysować można wszędzie), to sam fakt, że Rieko nie poświęca całego czasu tylko dzieciom i mężowi odróżnia ją od większości japońskich matek. Prócz tego związek bohaterki z mężem należy do niezwyczajnych. Pan Kamohara jest fotografem wojennym, rzadko bywa w domu, a swoją żonę poznał w dzikiej jungli, podczas popijawy w obskórnym barze. Zapowiedział jej wtedy, że gdy tylko przyjedzie do Japonii zatrzyma się u niej. Rieko zapomniała o obietnicy i czekało ją nie lada zdziwienie, gdy parę miesięcy później mężczyzna pojawił się przed jej domem. Zamieszkali razem i nim Rieko się obejrzała była mężatką z dwojgiem dzieci.

Do serialu przyciąga również osobowość głównej bohaterki - Mama jest zabawna i podchodzi z dystansem do problemów. Ma również swoje słabości, należą do nich mięso krabów i picie. Stać ją również na chwile refleksji, na szczęście nie wydumane, tylko zwyczajne.

picie

(Mama ubolewa nad tym, że nie powinna pić przy dzieciach - Seria oparta jest na pół-autbiograficznej mandze autorstwa Rieko Saibary.)

Styl serialu jest nadzwyczaj prosty, co niektórych odrzuca a innych bawi. Osobiście należę do drugiej kategorii, choć chwilę zajęło mi zrozumienie co właściwie Mama nosi na głowie (włosy upięte w koczek). Kolory są bardzo przyjemne, jak z serialu dla najmłodszych. Każdy odcinek składa się z paru kilkuminutowych shortów przerywanych śmiesznymi napisami wykonanymi z plasteliny, wełny lub innego tworzywa.

'Mainichi Kaasan' można oglądać zupełnie legalnie, za darmo, za angielskimi napisami, w super jakości, na serwisie Crunchyroll. Oto promo 'Mom's life' i innych anime, którym patronuje serwis:

 

środa, 15 kwietnia 2009
Ślubna Brzoskwinia jest bardzo niezadowolona - czyli krótko o

Momoko (z jap. brzoskwinia) Hanasaki jest zwykłą uczennicą gimnazjum, ma dwie przyjaciółki, chłopca do którego wzdycha na przerwach i ładny dom na przedmieściu. Żyje spokojnie, acz mało ambitnie. Wszystko to zmienia się gdy atakuje ją dziwnie ubrany demon, a z nieba zstępuje blond anioł, który każe jej nałożyć ślubną kieckę i walczyć ze złem. Momoko oczywiście wykonuje polecenie by ochronić siebie i przyjaciółki i tak rodzi sie kolejna wojowniczka w mundurku, czyli 'Wedding Peach' ('Ślubna Brzoskwinia' - to również tytuł serialu). Po przemianie 'Peach' obiecuje wymierzyć demonowi sprawiedliwość, wymienia jego grzechy i wypowiada kluczowe słowa: 'Ślubna Brzoskwinia jest bardzo niezadowolona!'. Demon zostanie pokonany za kilkanaście odcinków, ale Momoko niezadowolona będzie jeszcze długo.

 

 

 

Dlaczego? Być może dlatego, że włosy odstają jej na pół metra od głowy, chłopiec (piłkarz), którego obserwuje na treningach nie posiada osobowości, rzekome przyjaciółki kłócą się o byle drobiazg, a ona sama jest na tyle głupia, ze dziwi się czemu jest tyle kwiatów w kwiaciarni. Ponad to jedynym marzeniem bohaterki jest ślub - na widok białej sukni dziewczyna rumieni się i od razu wyobraża sobie ceremonie z wyimaginowanym partnerem. Jak taka postać może walczyć ze złem i na dodatek z nim wygrać? Oto potęga specyficznego, popularnego w Japonii gatunku ‘Magical Girl’, który w Polsce znany jest głównie dzięki 'Czarodziejce z Księżyca'. Niestety, ze wszystkich znanych mi MG (a mam do takich historii słabość) 'Wedding Peach' jest najgorsza.

Oczywiście- przygłupia główna bohaterka to mus (Usagi Tsukino z 'Czarodziejki' też nie była najmądrzejsza). Koleżanki które po przemianie nałożą mundurek innego koloru również są nieodzowne, tak samo jak nieosiągalny bishonen (z jap. 'śliczny chłopak') jako początkowy obiekt miłosny. Prócz tych trzech niezbędnych czynników istnieje również parę innych, których Wedding Peach nie posiada, i przez to zawodzi widza okrutnie. Są nimi dobry design i muzyka, oraz przyzwoita choreografia przemian i walk (tak, walk). Ponieważ w każdym odcinku występuje inny potwór, ważne jest aby wyglądały one ciekawie ('Czarodziejka' prezentowała gamę śmiesznych i interesujących dziwadeł), a ich przełożeni, którzy pokazują się od czasu do czasu, również powinni mieć dobrze zaprojektowane stroje. Serii bardzo brakuje pomysłów na złych bohaterów, nie dość że wizualnie prezentują się nieciekawie to jeszcze ich osobowości pozostawiają wiele do życzenia. Jeśli zaś chodzi o główne wojowniczki, to ich mundurki wyglądają nawet przyzwoicie. Problem powstaje gdy następuje przemiana w 'pannę młodą'. Suknie są nieoryginalne, a sam motyw ślubu powtarzany CAŁY CZAS, robi się bardzo irytujący po kilkunastu odcinkach.

Wedding Peach jest w gruncie rzeczy bardzo przykrą i upokarzającą serią, bez względu na to dla jakiej grupy wiekowej jest przeznaczona. Trzy bohaterki marzące tylko o ślubie i interesujące się jedynie chłopcami dołują, zwłaszcza jeśli nie grzeszą inteligencją. Najgorszy jest zaś fakt, że nawet z misją ratowania świata panienki sobie nie radzą i potrzebują pomocy wspomnianego anioła i dwóch innych panów. 

 

piątek, 12 grudnia 2008
Róża Wersalu czyli Lady Oscar
Stosunkowo niedawno na gronie poświęconemu mandze i anime znalazłam pytanie o największe klasyki japońskiej animacji. Oczywiście,  najczęściej wymieniane były 'Sailor Moon', 'Dragon Ball' i nowy 'Code Geas',  można było również dostrzec przewijające się tytuły Miyazakiego. Przeglądając odpowiedzi nie znalazłam natomiast anime, które w Japonii uznawane jest za absolutny klasyk- 'Róży Wersalu'.
 


'Róża Wersalu' (czytana po japońsku 'Berusaiyu no Bara', w Polsce znana jako 'Lady Oscar'), to zarówno manga, anime jak i film live action (!).  Komiks zadebiutował w 1973 roku, jego autorką jest Riyoko Ikeda. Nazwisko artystki może nasuwać skojarzenia, gdyż jedną z pierwszych mang wydanych przez JPF było 'Aż do nieba', późniejsze dzieło mangaki. 'Róża' to dramat i romans historyczny (z walkami, intrygami i pościgami), osadzony w XVIII wiecznej Francji. Główną bohaterką jest Oscar François de Jarjayes, córka generała Jarjayes’a (autentycznej postaci historycznej), która pomimo bycia dziewczynką, zostaje wychowywana jak chłopiec- uczy się szermierki, strzelectwa, polityki i jazdy konnej. Mając 14 lat zostaje kapitanem straży królewskiej a jej zadaniem staje się ochranianie młodej i dziecinnej przyszłej królowej- Marii Antoniny. Maria Antonina przez pierwszą połowę serii również funkcjonuje jako główna bohaterka (we wczesnych założeniach autorki miała nią być do końca), i jest drugą najważniejszą postacią kobiecą. Kolejnymi postaciami dramatu są: Andre- stajenny rodziny Jarjayes, przyjaciel Oscar z dzieciństwa oraz Axel von Fersen- Szwedzki hrabia, który przyjeżdża do Francji studiować. Prócz nich jest mnóstwo innych, niezwykle ważnych, postaci (w końcu seria ma 40 odcinków), ale nie sposób ich opisać bez zdradzania fabuły.

Historia 'Róży Wersalu' zamyka się w 20 latach, co pozwala na obserwowanie rozwoju postaci i ich dogłębne poznanie. Bohaterowie dojrzewają z odcinka na odcinek, bardzo płynnie, bez przeskoków. Zmienia się ich wygląd a także priorytety i poglądy. Osobiście lubię przeżyć z postacią jej 20 lat, bądź nawet więcej, tak jak to było z ‘Anią z Zielonego Wzgórza’. Ostatnio mało jest serii, które pozwalałyby swoim bohaterom dorosnąć na oczach widza, najczęściej jesteśmy świadkami najwyżej 5 lat z życia postaci (czytaj. postać zaczyna jako 13 latek a kończy jako 17 latek).

Sama fabuła 'Róży' podąża za historią, z niewielkimi zmianami. Intryga goni intrygę, dramat goni dramat. Podczas gdy 94% społeczeństwa głoduje (owa precyzyjna liczba pojawia się w serii bardzo często) arystokracja urządza bal za balem. Wszystko prowadzi do znanej nam konkluzji, ale jak poradzą sobie z trudnymi czasami bohaterowie? Tego już nie zdradzę, ale zapewniam że napięcia będzie sporo.

Anime pojawiło się pod koniec 1979 ale poziomem animacji przewyższa niejedną produkcję z lat 90, a nawet zerowych. 'Róża Wersalu' była wielkim przedsięwzięciem przy którym pracowali czołowi animatorzy tamtych lat. Seria miała dwóch reżyserów: Tadao Nagahima, który odpowiedzialny był za pierwszą połowę oraz Osamu Dezaki, który dzieło dokończył. Niektórzy twierdzą że istnieje wyraźna różnica pomiędzy odcinkami wyreżyserowanymi przez Nagahime i Dezakiego, ale nie mogę powiedzieć żebym ją zauważyła (być może przesłoniły mi ją zmiany w fabule i zachowaniu bohaterów). Dyrektorem animacji był Shingo Araki, znany polakom z serialu 'Saint Seiya' gdzie projektował postaci i w zależności od sezonu reżyserował animacje bądź  był głównym animatorem. Panowie musieli się zmierzyć z wieloma dynamicznymi ujęciami takimi jak pościgi konne oraz walka na miecze, i poradzili sobie z nimi bardzo sprawnie. Powtórzone ujęcia są tam, gdzie przeciętny fan ich nie zauważy, a i tak nie ma ich wiele. Tła są ładne i dopracowane, możemy podziwiać zarówno sale bankietowe i wnętrza opery jak i brudne ulice Paryża. Styl jest uzależniony od rysunku Riyko Ikedy- postacie są wysokie i smukłe, mają duże oczy w których bliki często tworzą kształty rozczapierzonych gwiazdek (na początku może to bardzo śmieszyć widza, ale łatwo się przyzwyczaić).

oscar2

O tym jak bardzo popularna jest ‘Beru Bara’ ( skrót od ‘Berusaiyu no Bara’) w Japonii niech świadczy fakt, że 30 lat po premierze anime, nowa linia gadżetów zostaje wyprzedana już w przedsprzedaży. Między innymi dzięki tej produkcji tylu Japończyków zachwyca się Francją i jedzie do Paryża na wycieczki. Odniesienia do 'Róży' pojawiają się w wielu mangach shojo, a musicali zrobionych na podstawie  komiksu jest ok. 20. Ktoś pewnie spyta się, dlaczego w takim razie 'Róża Wersalu' nie pojawiła się na liście klasyków wymienianych przez fanów? Powodów jest kilka. Po pierwsze, seria oficjalnie nie dotarła do Stanów, co znacznie zmniejsza jej popularność ( nie pojawia się w blogach i dyskusjach). Po drugie, jedyne oficjalne wydania DVD są albo z włoskim dubbingiem, albo (luksusowo) z francuskim i japońskim z francuskimi napisami. Seria gościła jedynie na ekranach niektórych krajów Ameryki Południowej i Europy. W Polsce znikoma ilość odcinków 'Róży' została wydana na wideo, obawiam się jednak, że poszukiwania owych kaset (kasety?) skończyłyby się niepowodzeniem. Polscy fani zetknęli się z 'Lady Oscar' przez telewizję RTL. Prospektów na wydanie DVD z angielskimi napisami na razie nie ma.
 
(ending)
 

Istnieją oczywiście fansuby, bardzo dobrej jakości, wykonane przez grupę 'Live-eviL' (są równiez inne, ale tylko od LE widziałam wszystkie 40 odcinków). Zsubowana serie można znaleźć na torrentach lub online, wystarczy chwilę poszukać.  

Ofcjalna strona Riyoko Ikedy

17:32, zuziako , Anime
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 29 września 2008
Przygoda w stylu retro

Kto pamięta jeszcze książki przygodowe autorstwa Alfreda Szklarskiego? 'Tomek w Krainie Kangurów', 'Tomek na Wojennej Ścieżce'- te tytuły znane są zapewne starszym czytelnikom, ale młodsi wychowani na 'Harrym Potterze' i 'Pokemonach', mogą ich nie kojarzyć. 'Tomek' reprezentuje, tracący na popularności, gatunek powieści przygodowej, gdzie postacie, jak Indiana Jones, przedzierają się przez nieznane kontynenty, walczą (lub zaprzyjaźniają się) z dzikimi ludami, i uciekają z zawalających się świątyń. Jeśli ktoś w dobie czarów, silnych wojowników, niewiast strzelajacych z rakietnic i gadających stworów, tęskni do tej starej przygody, w stylu retro, to zapraszam do obejrzenia 'The Mysterious Cities of Gold' czyli 'Tajemniczych Złotych Miast':

 

(opening z fanowskimi polskimi napisami)

 

'Tajemnicze Złote Miasta' miały już swoje pięć minut  na ekranach polskich telewizorów, w latach 90, ale  niestety nie powróciły na nie więcej i zostały zapomniane. Teraz, dzięki życzliwości fanów, można je  ponownie (lub po raz pierwszy) obejrzeć, w znośliwej jakości (o tym za chwilę).

Historia opowiada o trójce dzieci o imionach: Esteban, Tao i Zia, które wraz z trójką hiszpańskich marynarzy poszukują tytułowych tajemniczych złotych miast, czyli sławnego Eldorado. Ich celem jest złoto, (jakżeby inaczej), ale także zagubiona rodzina i zapomniana wiedza przodków. Każdy z bohaterów ma swoje motywy, ale razem tworzą w miarę zgrany zespół, który często jedynie dzięki szczęściu uchodzi z życiem.

Na serial składa się 39 odcinków, z czego każdy trwa ok. 25 minut. Co w nich znajdziemy? Oczywiście, przygody,  pejzaże Ameryki Południowej, ciekawe, choć niezbyt skomplikowane postacie i sporo zagadek. Prócz tego dużo realizmu. Podróż z Europy do Nowego Świata trwać będzie 5 miesięcy, jak powinna, a zrobienie tratwy zajmie bohaterom dłużej niż 30 sekund. Mimo to nalezy przygotować się również na parę nielogicznych sytuacji  (po co oddawać wrogowi naboje do broni skoro wypuścił już zakładnika?) i fantastyczne machiny, które w naszym świecie nie mają racji bytu. Ostatnie odcinki zahaczają gatunkowo wręcz o sciene-fiction ale w sposób subtelny, nie niszcząc klimatu całości. Należy również wspomnieć, że choć produkcja jest spójna i jej poziom intelektualny stoi o niebo wyżej od większości popularnych programów telewizyjnych, to jest ona kierowany głównie do dzieci. Nie zmienia to jednak faktu, że  i starsi mogą się przy niej świetnie bawić, gdyż jest to serial jakich się już, po prostu, 'nie robi'.

Animacja w TZM jest bardzo płynna, odpowiada za nią japońskie studio Pierrot (ostatnio sławne dzięki 'Naruto' i 'Bleach'), oraz francuskie DiC Audiovisuel. W serialu zachwycają kolory tła, cienie, oraz realistyczne ruchy postaci w trakcie walk- zarówno na miecze jak i wręcz. Problemem jest jednak jakość  produkcji gdy oglądamy ją online. 'Tajemnicze Złote Miasta' można znależć na wielu stronach- zarówno polsko-języcznych jak i angielsko-języcznych, ale jakość obrazu będzie podobna, czyli słaba. To samo tyczy się dźwięku, co jest dużą szkodą dla serialu, gdyż może on pochwalić się naprawdę oryginalną, choć staroświecką, muzyką. Oczywiście, jeśli ktoś ma ochotę, może zamówić kolekcjonerskie DVD, i ogladać animacje tak jak było jej to przeznaczone, a także zmieniać wersje jezykowe (oryginalne-japońska i francuska, oraz angielska są najbardziej popularne, polskiej wersji tam nie znajdziemy) i ustawiać napisy.

Oto jakość zbliżona do DVD:

 

 

 Już wiem czego zażyczę sobie na gwiazdkę...

 
1 , 2