Zgrabnie ujęta animacja, nowe projekty, stare serie, ciekawe techniki.
środa, 15 kwietnia 2009
Ślubna Brzoskwinia jest bardzo niezadowolona - czyli krótko o

Momoko (z jap. brzoskwinia) Hanasaki jest zwykłą uczennicą gimnazjum, ma dwie przyjaciółki, chłopca do którego wzdycha na przerwach i ładny dom na przedmieściu. Żyje spokojnie, acz mało ambitnie. Wszystko to zmienia się gdy atakuje ją dziwnie ubrany demon, a z nieba zstępuje blond anioł, który każe jej nałożyć ślubną kieckę i walczyć ze złem. Momoko oczywiście wykonuje polecenie by ochronić siebie i przyjaciółki i tak rodzi sie kolejna wojowniczka w mundurku, czyli 'Wedding Peach' ('Ślubna Brzoskwinia' - to również tytuł serialu). Po przemianie 'Peach' obiecuje wymierzyć demonowi sprawiedliwość, wymienia jego grzechy i wypowiada kluczowe słowa: 'Ślubna Brzoskwinia jest bardzo niezadowolona!'. Demon zostanie pokonany za kilkanaście odcinków, ale Momoko niezadowolona będzie jeszcze długo.

 

 

 

Dlaczego? Być może dlatego, że włosy odstają jej na pół metra od głowy, chłopiec (piłkarz), którego obserwuje na treningach nie posiada osobowości, rzekome przyjaciółki kłócą się o byle drobiazg, a ona sama jest na tyle głupia, ze dziwi się czemu jest tyle kwiatów w kwiaciarni. Ponad to jedynym marzeniem bohaterki jest ślub - na widok białej sukni dziewczyna rumieni się i od razu wyobraża sobie ceremonie z wyimaginowanym partnerem. Jak taka postać może walczyć ze złem i na dodatek z nim wygrać? Oto potęga specyficznego, popularnego w Japonii gatunku ‘Magical Girl’, który w Polsce znany jest głównie dzięki 'Czarodziejce z Księżyca'. Niestety, ze wszystkich znanych mi MG (a mam do takich historii słabość) 'Wedding Peach' jest najgorsza.

Oczywiście- przygłupia główna bohaterka to mus (Usagi Tsukino z 'Czarodziejki' też nie była najmądrzejsza). Koleżanki które po przemianie nałożą mundurek innego koloru również są nieodzowne, tak samo jak nieosiągalny bishonen (z jap. 'śliczny chłopak') jako początkowy obiekt miłosny. Prócz tych trzech niezbędnych czynników istnieje również parę innych, których Wedding Peach nie posiada, i przez to zawodzi widza okrutnie. Są nimi dobry design i muzyka, oraz przyzwoita choreografia przemian i walk (tak, walk). Ponieważ w każdym odcinku występuje inny potwór, ważne jest aby wyglądały one ciekawie ('Czarodziejka' prezentowała gamę śmiesznych i interesujących dziwadeł), a ich przełożeni, którzy pokazują się od czasu do czasu, również powinni mieć dobrze zaprojektowane stroje. Serii bardzo brakuje pomysłów na złych bohaterów, nie dość że wizualnie prezentują się nieciekawie to jeszcze ich osobowości pozostawiają wiele do życzenia. Jeśli zaś chodzi o główne wojowniczki, to ich mundurki wyglądają nawet przyzwoicie. Problem powstaje gdy następuje przemiana w 'pannę młodą'. Suknie są nieoryginalne, a sam motyw ślubu powtarzany CAŁY CZAS, robi się bardzo irytujący po kilkunastu odcinkach.

Wedding Peach jest w gruncie rzeczy bardzo przykrą i upokarzającą serią, bez względu na to dla jakiej grupy wiekowej jest przeznaczona. Trzy bohaterki marzące tylko o ślubie i interesujące się jedynie chłopcami dołują, zwłaszcza jeśli nie grzeszą inteligencją. Najgorszy jest zaś fakt, że nawet z misją ratowania świata panienki sobie nie radzą i potrzebują pomocy wspomnianego anioła i dwóch innych panów. 

 

środa, 01 kwietnia 2009
Garbage Day!
sobota, 28 marca 2009
Her Morning Elegance

Dziś chciałabym podzielić się bardzo sympatycznym i spokojnym teledyskiem piosenki 'Her Morning Elegance':

 
Kompozytorem a równocześnie reżyserem jest pochodzący z Izraela Oren Lavie. Prócz niego nad teledyskiem pracowała para animatorów - Yuval Nathan i Merav Nathan oraz fotograf Eyal Landseman. Zdjęcia trwały 2 dni, ale przygotowania do kręcenia 4 tygodnie, a ekipa pracowała prawie za darmo.
 
Wideo jest bardzo przyjemne w odbiorze, nawet jeśli ktoś nie przepada za takim rodzajem muzyki. Prostota pokoju, łóżka i ubrań pozwala zabłysnąć rudowłosej aktorce i podkreśla oryginalność samego pomysłu. Rytm chodzenia postaci pasuje do utworu, tak samo jak sceny do tekstu. Na szczególną uwagę zasługują ubrania udające ptaki i ryby - apaszka-meduza i ławica skarpetek są po prostu urocze.
 
Szkoda, że nie ma więcej takich teledysków - przemyślanych, pomysłowych. Ostatnio jedyne co serwuje nam MTV (w przerwie pomiedzy 'room raiders' a 'date my mom') to powtórzone schematy, lub do bólu dosłowne i banalne interpretacje piosenek. Oczywiście, kiepskich teledysków zawsze było, jest i będzie pełno - tak już ten świat jest skonstruowany - i być moze to właśnie dlatego 'Her Morning Elegance' tak bardzo cieszy...
sobota, 21 marca 2009
Koralina i tajemnica grupy wiekowej

     koralina

Zapraszam do przeczytania recenzji filmu, którą umieśił na swoich łamach 'Motyw Drogi', znany blog poświęcony komiksom i filmom. Po raz pierwszy mój tekst pojawia się na innej stronie, bardzo się cieszę i dziękuje Łukaszowi z 'Motywu' za danie mi szansy :).

czwartek, 12 marca 2009
Motomichi

THE KNIFE - We share our mothers' health
Załadował: The_Knife
 
Przedstawiam niesamowity i niepokojący teledysk japońskiego artysty Motomichi'ego Nakamury do utworu 'We share our mothers' health' szwedzkiego zepołu The Knife. Tekst śpiewany:
 
We came down from the north
Blue hands and a torch
Red wine and food for free
A possibility
We share our mothers' health
It is what we've been dealt
What's in it for me?
Fine
Then I'll agree

Trees there will be
Apples, fruits maybe
You know what I fear
The end is always near

Say you like it
Say you need it
When you don't
Looking better
Shining brighter
Than you do 

 

Utwór i wideoklip dorobiły się wielu interpretacji, włączając w nie tematy takie jak: aborcja, operacje plastyczne, relacje rodzinne, ekologia, komunizm i historia Szwecji (?). Każdy ma swoje zdanie, ale co do jednego wszyscy są zgodni - animacja robi wrażenie. Sam autor wyraża się o teledysku w następujący sposób:

'The animation starts with a girl that wakes up from a long sleep and starts searching for a sacred apple. At the end of a nightmarish story the girl is able to find her apple but only to discover the real price that she has to pay for it.

This was def. one of the best projects that I have worked on. The band gave me full creative freedom and they were very happy with the result. One of the film's concepts was to express pain in suggestive ways. Funny thing is that coincidently I had undergone nasal and septal surgery at the beginning of the project, and because of that I was in pain and my nose was still bleeding during the first two weeks of production (sorry for being so graphic...). (...) !'

(tłumaczenia brak- tekst zaczerpnięty z oficjalnej strony artysty)

 

Użycie jedynie 3 kolorów jest typowe dla Motomichiego. Animator wykonał reklamy dla, znanej wszystkim, telefonii komórkowej Heyah:

 
Prócz tego, Motomichi Nakamura jest autorem paru innych teledysków, reklam i instalacji wideo (można o nich przeczytac na jego stronie). Wszystkie są bardzo charakterystyczne, wystarczy kilka sekund by stwierdzić: 'To zrobił Nakamura.' . Niestety oznacza to również, że produkcje Japończyka są do siebie podobne. Powtarzają się kształty, 'twarze', budynki i efekty. 'We share our mothers' health' to perełka wsród jego animacji (po części za sprawą dobrej muzyki), która zdecydowanie przyćmiewa inne wideoklipy artysty, takie jak ten:
 
('Blame' by Temposhark)
 
'Blame' jest przykładem animacji na wysokim poziomie, ale po obejrzeniu teledysku wykonanego da The Knife nie robi dużego wrażenia (prócz tego piosenka jest słaba). Mimo to Motomichi Nakamura jest artystą godnym uwagi i zainteresowania, mam nadzieje na więcej 'perełek' jego autorstwa.
 
Na koniec mój drugi, 35-sekundowy, faworyt:
 
(Toż to Diglet i Krecik w jednym!)