Zgrabnie ujęta animacja, nowe projekty, stare serie, ciekawe techniki.
sobota, 28 czerwca 2008
Krótko i na temat
Nicały tydzień temu ukazał się nowy film 'Futuramy'- 'Futurama: The Beast with a Billion Backs'. DVD jest już dostępne na stronach pokroju amazon.com (film nie zawita do kin). Panowie Matt Groening i David X.Cohen narzucili niezłe tępo, biorąc pod uwagę fakt, że poprzednia produkcja ('Bender's Big Score') ujrzała światło dzienne w listopadzie 2007. Następna odsłona 'Futuramy' ma pojawić się na gwiazdkę tego roku, a jeszcze kolejna- na wielkanoc przyszłego.
 
 
Osobom, które w ogóle nie słyszały o 'Futuramie' polecam zakup DVD (pierwsza seria dostępna w Empikach) lub poszperanie w sieci- można łatwo znaleźć nawet odcinki z polskimi napisami. Seria, będąc jedną z najpopularniejszych kreskówek w Stanach Zjednoczonych, na pewno jest warta zachodu.
sobota, 21 czerwca 2008
Bubel Roku- Piersi i Smoki

Choć do końca 2008 roku jeszcze daleka droga, mogę bez cienia wątpliwości wskazać najgorszy film animowany tego dziesięciolecia- oto 'Dragonlance: Dragons of Autumn Twilight' :

 

Seria 'Dragon Lance' znana jest szerszej publiczności jako literatura fantasy dla mniej wymagających. 'Dragons of Atumn Twilight' (czyli 'Smoki Jesiennego Zmierzchu') to pierwsza część, która zdobyła popularność i zapoczątkowała długą historie przygód. Sam film jednak szans na zdobycie popularności nie ma. Nie ma. Nie ma!

'Dragons of Atumn Twilight' to najgorzej zanimowany film wszech czasów. Ruchy postaci są toporne, podczas walk obraz wręcz się tnie, a powtórzonych ujęć w ciągu 5 minut jest więcej niż czereśni na targu w lato. Wszystko co najgorsze z książki- czyli typowe postacie i kiepskie (naprawdę kiepskie) dialogi- zostało tu wyeksponowane do granic możliwości przez okropny, płytki design i skróty w fabule. Na oficjalnej stronie tego koszmaru przedstawione 'early designs' są w zasadzie pomysłami finałowymi, jedyną różnicą jest brak kolorów (można to zobaczyć tutaj )- najwidoczniej twórcy nie mieli czasu na dłuższy pomyślunek i całą grafikę oparli na wcześniejszych, kiczowatych okładkach serii książek.

Niezrozumiały jest również pomysł połączenia grafiki 2D oraz CGI (Computer Generated Imagery- czyli przysłowiowe '3D'). Brak mi słów aby opisać jak bardzo nietrafioną decyzje podjeli twórcy, całość prezentuje się wręcz groteskowo.

Najśmieszniejsze jest to, ze choć animatorom zabrakło czasu/pieniędzy aby udoskonalic ruch postaci, nie szczędzili czasu na animacje piersi- te u wszystkich bohaterek mają, tak zwany, rozmiar uniwersalny. Właściwie każda twarz, postura- są uniwersalne. Postacie nie mają prawie żadnych cech charakterystycznych, są wyblakłe, gubią się w słabo narysowanych tłach. Być może film miał zabłysnąć przez wysokiej klasy obsade aktorów (Kiefer Sutherland jako Raistlin Majere) ale niestety- głosy nie czynią filmu.

W skrócie- nie znajdziecie gorszego filmu animowanego. Jeśli ktoś chce przekonać się na własne oczy, 'Dragonlance: Dragons of Autumn Twilight' można znaleźć w wypożyczalniach DVD. Proponuje jednak zostawić tą produkcje fantasy w spokoju-nie ma powodu aby tracić półtorej godziny lata.

poniedziałek, 09 czerwca 2008
Nie osądzaj po pozorach- już wiem co to znaczy.

Ponieważ brak szkoły postawił mnie wobec problemu nadmiaru wolnego czasu, postanowiłam obejrzeć serie i filmy, których odmówiłam sobie podczas przygotowań do egzaminów. W poszukiwaniu pewnego serialu natrafiłam na anime o wdzięcznej nazwie 'Princess Tutu'. Pomyślałam, że wygląda ono dość niedorzecznie, ale skoro i tak celem pierwszej części moich wakacji jest 'zobaczyć jak najwięcej', to obejrzę pare pierwszych odcinków. Obejrzałam wszystkie.

'Princes Tutu' jest idealnym przykładem na to, jak bardzo design postaci jest w stanie zwieść widza:

tutu 

Seria wygląda jak typowe 'magical girl' pokroju Czarodziejki z Księżyca, w wersji dla 9- latków (a raczej 9-latek). Tymczasem typowa 9-latka zapewne nie nadążyła by nad rozwojem fabuły i przez większość odcinków nie rozumiała z czego wynikają niektóre zwroty akcji. 'Princess Tutu' okazuje się być produkcją mroczniejszą niż byśmy to przewidywali, która najmłodsze dzieci może przestraszyć, mimo tak 'uroczego' designu postaci. Nie oznacza to jednak, że głównymi widzami anime powinni być licealiści. Serial kierowany jest do osób powyżej 12 roku życia, najlepiej płci żeńskiej (chłopcy mogą nie być zachwyceni, że główna bohaterka zwycięża za pomocą tańca). Według mnie, jest to przykład bardzo dobrej produkcji dla tej grupy wiekowej, na pewno lepszej niż 'WITCH' czy 'Odlotowe Agentki' (nie potrafię wymienić głupszych seriali, które zdobyły aż taka popularność... nawet 'pokemon' wydaje się nieść więcej wartości niż trzy, puste dziewczyny w jaskrawych strojach zajmujących się jedynie ciuchami i ewentualnym 'ratowniem świata').

Wielką zaletą 'Princess Tutu' jest dobrze skomponowana fabuła z świetną konkluzją oraz klimat. Na ten składa się muzyka- fragmenty najsłynniejszych baletów, sam taniec, odniesienia do znanych baśni, i ładne, często przytłumione kolory. Szkoda tylko, że opening nie dorównuje serialowi, jest wolny i cukierkowy, co może zrazić dojrzalszych widzów już na samym początku (choć niektórym sie podoba), dlatego, zamiast niego, dla zachęty, sprezentuje oficjalne wideo promocyjne:

 

 

Zaczynając oglądać 'Princess Tutu', naprawdę myślałam, że zapomne o nim po paru odcinkach, czekało mnie jednak miłe zaskoczenie. Mimo to, pragnę zaznaczyć, że nie musi on spotkac wszystkich, którzy zdecydują się sięgnąć po owy serial (męska część publiczności najpewniej szybko się znudzi). Ktoś kto nie wiedział wielu anime i średnio orientuje się w temacie, będzie musiał być wyrozumiały dla niektórych scen i specyficznych zachowań. Jeśli jednak da się 'Princess Tutu' szansę, to zabawa może być przednia, zwłaszcza jeśli ma się mniej niż 16 lat.

Gdzie szukać? Na 'amazonie' można znaleźć całą serie w atrakcyjnej cenie, jednak tym, którzy najpierw wolą się zapoznać z serią a dopiero potem kupić polecam 'veoh'. Oczywiście niezbędna jest znajomość angielskiego, po internecie krąży wersja z angielskim dubbingiem (od niej jak najdalej- głos głównej bohaterki w porównaniu do oryginału jest straszny) oraz japońska z angielskimi napisami.

17:34, zuziako , Anime
Link Komentarze (2) »
środa, 04 czerwca 2008
Złodziej z Bagdadu
Kiedy mowa o filmach animowanych obsadzonych w klimatach arabskich pierwszym, który przychodzi na myśl jest oczywiście 'Aladdin' Disneya. Mało kto pamięta o 'Złodzieju z Bagdadu' reżyserowanym przez Richarda Williams'a, wielkiej, nigdy nie skończonej produkcji. Film znany jest jako 'Arabian Knight', 'Princess and the Cobbler' i 'The thief and the Cobbler' (najbliższy oryginalnej koncepcji). Skąd mnogość tytułów? Prace nad animacją rozpoczęto w latach 60 (!) i przez ponad 30 lat reżyser i jego ekipa musieli borykać się z wielkoma problemami, w tym najgorszym- brakiem pieniędzy. W latach 90 projekt został odebrany Williamsowi (podobno stało się to w momencie kiedy do ukończenia zostało juz tylko 15 minut materiału) przez 'Completion Bond Company', z którym reżyser był związany kontraktem. Animacja została dokończona w Korei (bo gdzie indziej?) a film ujrzał światło dzienne w 1994 roku pod tytułem 'Princess and the Cobbler'. Sprawą szybko zajął sie Miramax- dialogi zostały zmienione, dodano piesenki, i tak też powstał 'Arabian Knight'. Wiele lat póżniej, zagorzały fan oryginalej, nie ukonczonej wersji filmu zebrał stare materiały, wybrał odpowiednie sceny i złożył w całość wersje najbliższą koncepcji Richarda Williamsa- 'The Thief and The Cobbler- Recobbled Cut', składającą sie z skończonych- kolorowych i czarno-białych ujeć, oraz storyboardów.
 
The Cobbler
Tytułowy 'the cobbler', czyli szewc, o imieniu Tack (gwoźdźik). W oryginalnej wersji nie mówi, jego jedyną kwestia jest pare słów, które kieruje do księżniczki Yum Yum na końcu filmu (nie trzeba długo dumać zeby domyślić się jak brzmią...).
yum yum
Dżasmina i Sułtan? Nie, to Księżniczka Yum Yum i jej ojciec...
Zigzag
ZigZag, zły wezyr Sułtana. Prosze znaleźć 10 różnic pomiedzy nim a Dżafarem z 'Alladyna'.
thief
I oczywiście, najśmieszniejsza postać filmu- złodziej.
 
W oryginalnej wersji film jest dość długi, trwa około 1,5 godziny. Niektóre ujecia mogą nudzić gdyż przeradzają sie w małe etiudy ( za każdym razem kiedy złodziej próbuje coś ukraść przygotujcie się na akcje rodem z 'Strusia Pędziwiatra'), jednak całość jest bardzo ciekawa. Historia nie jest nadzwyczaj skomplikowana, ale potrafi wciągnać. Najważniejszy jest jednak klimat, uzyskany przez bardzo dokładne i kolorowe tła, i zakrecony wygląd postaci:
postacie
Osobiscie uważam ze film robi wrażenie, choć momentami może się dłużyć. Nie wątpie również, że posłużył Disney'owi przy produkcji 'Alladyna'. Na nieszczęście 'Zodziej', mimo dużo wcześniej rozpoczętych prac, ujrzał światł dzienne póżniej nież Diney'owski hit i został szybko zpomniany.
 
Jak znaleźć 'Złodzieja z Bagdadu'? Istnieje parę mozliwości. Można kupić DVD z filmem 'Arabian Knight', lub czekać aż polska telewizja ponownie go wyemituje (małe szanse na powodzenie, jedyne co emituje TVP lub Polonia to stare anime o 6 rano, dobranockę oraz 'Księcia Egiptu' na wielkanoc). Innym rozwiązaniem jest poszukanie 'The Thief and the Cobbler: Recobbled Cut' na internecie, co na pewno zakończy się sukcesem. Istnieją torrenty, a i YouTube ma co nieco do zaoferowania (może nawet całość- ale o tym sza!)
 
Ciekawostka- blog poświęcony animatorowi pracującemu przy 'The thief and the Cobbler' i samemu filmowi- mnótwo ciekawych szkiców i zdjęć- zapraszam tutaj.